Polimaty podróżują z historią | Pierniczenie w Toruniu

Jakie są najlepsze rzeczy w Polsce? Takie pytanie może być zapalnikiem do naprawdę gorącej dyskusji. Jednak wedle staropolskiego przysłowia, do najlepszych rzeczy w nadwiślańskim kraju zaliczano: a) gdańską gorzałkę, b) krakowską pannę, c) warszawski trzewik oraz – to co zainspirowało jeden z odcinków „Podróży z historią” – d) toruński piernik.

Nie bez powodu inne przysłowie mówi: „Dla Torunia tym jest piernik, czym dla statku dobry sternik”. Piernik i Mikołaj Kopernik (czy to przypadek, że te słowa się rymują?!) to nieodłączne wizytówki pięknego Torunia. Piernikowe przysmaki nie zostały jednak stworzone w Toruniu, w przeciwieństwie do wybitnego polskiego astronoma. Ich historia zaczęła się jeszcze w starożytnych przepisach na ciasta miodowe. Z czasem do takich miodowników dodano korzennych przypraw, w tym tej najważniejszej – pieprzu. Stąd sama nazwa, bo piernik to ciasto pieprzne, czyli dawniej pierne.

Dziś pierniki to kanon polskich słodyczy, ale dawniej nie widziano ich tylko w takiej roli. Początkowo to korzenne ciastko nie było nadmiernie słodkie. Stanowiło znakomitą zakąskę do mocnych alkoholi, stąd powiedzenie z XVIII wieku: Kto nie pija gorzałki i od niej umyka, Ten słodkiego nie godzien kosztować piernika”. Poza tym pierniki były uznawane za świetne lekarstwo, przepisywane w aptekach na wiele paskudztw.

trn_1

Przez długie lata pozostawały dostępne tylko dla bogatych elit. Głównie ze względu na kosztowne składniki potrzebne do wypieku. Dopiero z czasem w skład pierników dostał się taniejący cukier i lukrowa polewa.

Z piernikowymi składnikami wiąże się jeszcze jeden fascynujący wątek. W jednej z przypraw – gałce muszkatołowej – znajduje się tajemnicza mirystycyna. W niewielkich dawkach, przy zwykłym doprawianiu, wszystko jest w porządku. W dużym stężeniu mirystycyna jest jednak psychoaktywna. Zanim jednak rzucicie się do szuflad, aby ćpać gałkę muszkatołową, poznajcie efekty jej działania. Przynosi stany euforyczne, zaburzenia orientacji, wywołuje oderwanie od rzeczywistości oraz fatalnie wpływa na układ pokarmowy. Potrafi nawet prowadzić do raka wątroby. Krótko mówiąc – boleśnie nie daje o sobie zapomnieć przynajmniej przez jakieś 24 godziny… Ale w piernikowych dawkach jest groźna niczym noworodek.

Piernik potrafił wpływać nawet na polityczne losy Torunia. W XVII wieku wypieki wykorzystano w roli łapówki dla wpływowych Szwedów, aby ułatwić wyrównywanie długów. Pieprzne ciastka dobrze się spisały także jako narzędzie dyplomacji. W 1778 roku dla carycy Katarzyny wypieczono taki, który miał około dwóch metrów długości (!) i 30 centymetrów grubości. Powodzenia w trzymaniu diety z takim podarunkiem…

trn_3

W odcinku „Podróży z historią” Radek zdradzi wiele piernikowych tajemnic, które udało się odkryć w toku dziejów. Toruńscy mistrzowie skrupulatnie strzegli swoich sekretów, aby wyroby z ich miasta były absolutnie niepowtarzalne. Dzięki temu Toruń został europejską stolicą piernika. No może na równi z niemiecką Norymbergą, z której wypieki cieszyły się równie wielką sławą. W końcu na drodze dwustronnej umowy Toruń i Norymberga mogły wypiekać nawzajem pierniki norymberskie w Toruniu i toruńskie w Norymberdze.

Radek wcieli się też w rolę piernikarza, nazywanego dawniej „piekarzem pieczywa miętkiego i niewarzonego”. To dość myląca nazwa, jako że pierniki zwykle bywają dość twarde. Czeladnicy produkujący te słodkości słynęli z wyjątkowo silnych rąk, bo jeszcze do XIX wieku ciasta ugniatano tylko ręcznie. My też prześledziliśmy zmiany technologiczne w wyrobie toruńskiej wizytówki. Zapraszamy więc w tę słodko-pieprzną podróż!

trn_2

Bibliografia:

Udostępnij: